|
150 tysięcy
wirusów w 2005 roku
F-Secure w raporcie o bezpieczeństwie danych ostrzega – ostatnie
pół roku charakteryzowały wzrost liczby wirusów i jedynie dwie ogólnoświatowe
epidemie robaków komputerowych.
Bezpieczeństwo danych — podsumowanie okresu od lipca do
grudnia 2005 r.
- ogólna liczba wirusów w 2005 roku to 150 tysięcy
- 70 mln Euro straciły niemieckie banki na skutek phishingu
- liczba wirusów atakująca urządzenia mobilne przekroczyła 100
- sierpień był miesiącem walki wirusów, kiedy trzy z nich: Zotob,
Bozori i IRCBot rywalizowały ze sobą o zainfekowane maszyny
W drugiej połowie roku zanotowano znacznie mniej zmasowanych ataków
dokonywanych przy użyciu robaków sieciowych – w tym okresie doszło
do dwóch poważnych incydentów tego rodzaju. Jeden z nich miał
miejsce we wrześniu i spowodował poważne zakłócenia w pracy sieci
na skalę międzynarodową, natomiast drugi wydarzył się pod koniec
listopada – w tym przypadku robak zaatakował masowo systemy
poczty elektronicznej. Jednocześnie ogólna liczba wirusów nadal rosła
w zastraszającym tempie, osiągając do końca roku 150 tys.
(poprzednio 110 tys.).
Dla twórców złośliwych programów (malware) z całego świata był
to trudny rok, przynajmniej pod względem liczby wyroków skazujących.
W lipcu na terenie Rosji zatrzymano trzech mężczyzn w wieku dwudziestu
kilku lat, którzy stali na czele międzynarodowego gangu trudniącego
się wymuszeniami. Za pomocą sieci botów przeprowadzali oni zakrojone
na szeroką skalę ataki typu DDoS (tj. ataki powodujące odmowę usługi
z wykorzystaniem rozproszonych systemów), których celem były witryny
związane z hazardem. Następnie wysyłali do właścicieli witryn żądania
okupu w wysokości 50 tys. USD, grożąc ponownym atakiem. Pomimo
tego, że pieniądze były przekazywane do Rosji za pośrednictwem banków
na Karaibach i na Łotwie, brytyjska policja zdołała wyśledzić
sprawców i doprowadzić do ich aresztowania.
Karząca ręka sprawiedliwości dosięgła również innych twórców
wirusów, między innymi autora wirusa VBS/Lasku w Finlandii, twórcę
“furtki” (backdoor) Peep na Tajwanie i przede wszystkim
autora wirusów Sasser i Netsky - Svena Jaschana. Ten ostatni otrzymał
łagodny wyrok w postaci trzydziestu godzin prac społecznych oraz kary
więzienia w zawieszeniu za stworzenie robaka, który spowodował straty
liczone w milionach dolarów.
Spam jest niezdrowy
Niekiedy to zdarzenia losowe powstrzymują narastająca falę
rozprzestrzeniających się niechcianych wiadomości, czyli spamu. W
lipcu br rosyjskie media doniosły, że Vardan Kushir właściciel
American Language Center został zamordowany. Jego firma prowadziła
kursy języka angielskiego dla osób rosyjskojęzycznych i jednocześnie
zorganizowała największą akcję rozsyłania spamu w historii Rosji.
Niechciane widomości zostały wysłane do ponad 20 milionów osób mówiących
po rosyjsku. Akcja była zorganizowana na tak dużą skalę, że niemalże
każdy korzystający z poczty elektronicznej Rosjanin otrzymał
elektroniczny list z informacjami o kursach. Oczywiście zamordowanie
Kushira nie jest jednoznacznie powiązane z rozsyłaniem spamu, ale
faktem jest, że wiele osób życzyło mu jak najgorzej.
Rosnąca popularność phishingu
W lipcu magazyn “Financial Times Deutschland” doniósł,
że w wyniku tzw. phishingu, tj. ataków polegających na wykradaniu
poufnych informacji od klientów, niemieckie banki straciły 70 mln
euro. Skala tego zjawiska rośnie bardzo szybko – biorąc pod uwagę
straty zanotowane w jednym tylko kraju można łatwo stwierdzić, że
phishing to złoty interes dla światka przestępczego.
Coraz większemu rozpowszechnieniu tego zjawiska towarzyszy jednak
wzmożona aktywność organów ścigania. W związku z tym miejsce
zakrojonych na szerszą skalę ataków wymierzonych przeciw klientom
takich instytucji, jak Citibank, serwisów eBay i Paypal czy amerykańskiej
witrynie Bankhave - zajęły bardziej ukierunkowane ataki przeciwko
mniejszym podmiotom, mające na celu dotarcie do użytkowników, którzy
nadal dadzą się oszukać i odpowiedzą na fałszywy list
elektroniczny. W ten sposób doszło do serii ataków na niemieckie banki, a w szczególności Deutsche Bank
i Postbank, w których rezultacie obie instytucje postanowiły wprowadzić
hasła jednorazowe do autoryzacji transakcji przeprowadzanych przez
Internet.
Istnieją pewne przesłanki pozwalające sądzić, że organizacje
przestępcze stojące za phishingiem szybko zmieniają cele, poszukując
kolejnych ofiar w różnych miejscach na świecie. Początkowo działania
tego rodzaju miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, a następnie w Australii
i Wielkiej Brytanii. W Niemczech pojawiły się listy w języku
niemieckim, a na początku 2005 r. w Danii wykryto przypadki
phishingu w języku duńskim.
Krótko potem, w sierpniu, doszło do zakrojonego na szeroką skalę
ataku na bank Nordea
w Szwecji. Nordea to największy bank w krajach skandynawskich, w ramach
którego działa jeden z największych banków internetowych z 4 mln
klientów w 8 krajach. W tym konkretnym przypadku sprawca wysłał
dużą liczbę podrobionych listów elektronicznych z odsyłaczami do fałszywej
witryny banku. Atak odbył się w języku lokalnym, jednak tym razem
celem oszustwa było złamanie systemu haseł jednorazowych Nordei.
System wykorzystywany przez Nordeę obejmuje kartę-zdrapkę, na której
odkrywa się kolejno pola z kodami PIN potrzebnymi do logowania. Atak na
tego rodzaju witrynę jest zdecydowanie trudniejszy niż atak na bank, w
którym uwierzytelnianie odbywa się w oparciu o numer rachunku i stały,
czterocyfrowy kod PIN (jak to miało miejsce w Niemczech).
Typosquatting – pułapka na nieuważnych
Na początku roku zaobserwowano przypadki tzw. typosquattingu, który
polega na tworzeniu witryn o nazwie zbliżonej do legalnych. Użytkownicy
serwisu Google, którzy przypadkiem wpisali nazwę z błędem –
“googkle” – byli kierowani do szeregu witryn
zainfekowanych całą masą złośliwych programów. Jesienią doszło
do jeszcze poważniejszego ataku tego rodzaju. Choć atak nie był
zaskoczeniem, imponująca okazała się liczba domen stworzonych w celu
oszukania nieświadomych użytkowników – powstało ich aż 150, w
tym wiele związanych z firmami specjalizującymi się w ochronie
danych.
Wśród fałszywych witryn znalazły się między innymi
“www-f-secure.com” i “wwwf-secure.com”, prowadzące
obecnie pod adres “nortpnantivirus.com”. Na szczęście
akurat ta witryna nie jest wykorzystywana do phishingu lub umieszczania
na komputerach koni trojańskich. Inne fałszywe witryny związane z
producentami zabezpieczeń to między innymi “f-secue.com”,
“mesagelabs.com”, “mcafeeantiviru.com”, “bitdefneder.com”,
“pestpatorl.com”, “wwwbullguard.com”, “pandafirewall.com”,
“sendamil.org” oraz “centralcomand.com”.
Zamachy terrorystyczne, katastrofy naturalne i inne tragiczne
zdarzenia losowe
Rok ten charakteryzuje duża liczba katastrof naturalnych i aktów
terrorystycznych, które miały miejsce na całym świecie. Warto
odnotować zależność, która wówczas się pojawiła – członkowie
cybergangów coraz liczniej wykorzystywali cudze cierpienie w celu
uzyskania korzyści finansowych.
Po tragicznych atakach na wieże w Nowym Yorku pojawił się robak
wykorzystujący to wydarzenie w celu rozprzestrzeniania się jako załącznik
do listu. Już dwa tygodnie po zamachach w skrzynce można było znaleźć
e-mail zatytułowany W32/Vote.A@mm. Rok później pojawiła się jego
mutacja o nazwie W32/Chet@mm, przenosząca się znacznie szybciej, co
spowodowało zakwalifikowanie jej przez firmę F-Secure do kategorii
jednych z najgroźniejszych.
Podobna sytuacja miała miejsce po zamachach w londyńskim metrze.
Wykryto wówczas Trojana ukrywającego się w załączniku do maila, który
miał zawierać film ze szczegółami wydarzenia. W rzeczywistości w
pliku ZIP o nazwie London Terror Movie.avi Chaced By Horton Antivirus .exe
firma F-Secure wykryła Trojana SpamTool. Win32.Delf.h .
We wrześniu pojawiły się doniesienia o niepożądanych wiadomościach
(spamie) zatytułowanych np. “Huragan Katrina zabił aż 80 osób”.
Jedna z tego rodzaju wiadomości pozornie zawierała artykuł prasowy na
temat zniszczeń wyrządzonych przez huragan Katrina, lecz w rzeczywistości
jej celem było skierowanie użytkownika pod adres “nextermest.com”.
Witryna ta była tylko atrapą, która po odświeżeniu odsyłała do
strony próbującej umieścić na komputerze konia trojańskiego
Trojan-Downloader.JS.Small.bq.
Sierpień – miesiącem wojny wirusów
W sierpniu laboratorium ds. ochrony danych w centrali firmy w Helsinkach
rozpoznało przyczynę wojny botów, która – zanim została
powstrzymana – zdążyła rozpętać się na skalę międzynarodową.
Wszystko zaczęło się od nowego wirusa wykorzystującego lukę w
zabezpieczeniach funkcji PnP systemów firmy Microsoft (poprawka nr
MS05-039). W miarę rozprzestrzeniania się wirusa zaatakowana została
witryna serwisu CNN, a następnie witryny gazet “Financial
Times” i “The New York Times” oraz serwisu ABC.
Do ataku wykorzystany został wirus Zotob wspomagany kilkoma
wariantami botów, które – co ciekawe – rywalizowały ze
sobą o zainfekowane maszyny, wypierając się nawzajem. Walka toczyła
się między dwiema grupami – z jednej strony atakowały wirusy
IRCBot i Bozori, z drugiej natomiast wirus Zotob i inne boty. Doszło do
poważnych zakłóceń w pracy systemów, szczególnie w branży środków
przekazu, ostatecznie jednak atak został odparty. W kolejnych dniach
raport firmy F-Secure znalazł się na pierwszych stronach ponad 500 różnych
gazet codziennych. Niedługo po ataku aresztowano dwóch młodych ludzi,
którzy stworzyli wykorzystującego lukę w systemie PnP robaka Zotob
– władze Maroka zatrzymały 18-letniego Farida Essebara (ps.
“Diabl0”), a władze tureckie – 21-letniego Atillę
Ekici (ps. “Coder”).
M-wirusy się rozmnażają
Rośnie zainteresowanie złośliwymi aplikacjami atakującymi urządzenia
mobilne. Do tej pory ich liczba przekroczyła 100. Na początku wirusy
atakowały telefony wyposażone w system Symbian. To właśnie ta grupa
stanowi najliczniejszą odmianę pośród m-wirusów, co wiąże się z
powszechnym wykorzystywaniem systemu Symbian.
Warunkiem prawidłowej pracy wielu programów w systemie Symbian jest
dostępność połączenia Bluetooth. Niektóre z nich aktywują to połączenie
bez wiedzy użytkownika lub wyświetlają prośbę o zgodę na jego włączenie
w sposób wyraźnie zachęcający do udzielenia odpowiedzi twierdzącej.
Istnieje również wiele aplikacji wykorzystujących łączność
Bluetooth do celów towarzyskich – przykładami mogą być chociażby
programy YOU-WHO i CrowdSurfer, które umożliwiają udział w grach i
zabawach towarzyskich, przyzwyczajając użytkowników do przyjmowania
wszelkich połączeń i plików od nieznanych osób.
Bardzo agresywnie rozprzestrzenia się większość odmian wirusa
Cabir, które stale wyświetlają żądanie połączenia Bluetooth,
nawet jeśli uzyskują odpowiedź przeczącą. Znudzony ciągłymi
przypomnieniami użytkownik ostatecznie klika przycisk
“tak”, a efekty takiej decyzji można łatwo przewidzieć.
Mechanizmy wykrywania rodzajowego zastosowane w programie F-Secure
Mobile Anti-Virus okazały się skuteczne przeciwko 61
niebezpiecznym programom atakującym system Symbian ( czyli 74%
wszystkich zagrożeń). Wykrywanie rodzajowe oznacza definiowanie
niebezpiecznych programów i powstrzymywanie ich działania bez
konieczności aktualizacji bazy danych.
Commwarrior nadal się rozprzestrzenia
Jednym z wirusów o największej skali rozprzestrzeniania się jest
Commwarrior, który zaatakował urządzenia nawet w tak odległych zakątkach
jak Indie czy południowa Afryka.
W sierpniu firma F-Secure wykryła nową odmianę konia trojańskiego
nazwie Doomboot A, który powodował zniszczenia telefonów na skalę do
tej pory niespotykaną. Podobnie jak wiele koni trojańskich atakujących
system Symbian, Doomboot.A podszywa się pod piracką kopię gry
przeznaczonej dla tego systemu. W związku z tym osoby, które nie
pobierają i nie instalują pirackich gier i aplikacji, nie są narażone
na przykre niespodzianki.
Niepokojącym aspektem działania wirusa Doomboot są nieprzyjemne
skutki, jakie wywołuje w połączeniu z wirusem Commwarrior. Doomboot.A
uniemożliwia ponowne włączenie telefonu, a Commwarrior powoduje tak
duży ruch w sieci Bluetooth, że w ciągu mniej niż godziny dochodzi
do rozładowania akumulatora. W efekcie użytkownik, którego aparat
został zainfekowany wirusem Doomboot.A, ma mniej niż godzinę na
zareagowanie i pozbycie się wirusa z urządzenia – w przeciwnym
razie traci wszystkie dane.
We wrześniu niewyróżniający się na pozór niczym koń trojański
atakujący system Symbian, SymbOS/Cardtrap.A ujawnił nowe oblicze
niebezpiecznych programów, infekując jednocześnie komputery PC po włożeniu
do czytnika karty pamięci z telefonu. Kiedy wirus Cardtrap A zaatakuje
system Symbian, na kartę telefonu zostają skopiowane dwa robaki
Win32.Rays I Win32/Padobot.Z. Pierwszy zostaje zapisany pod nazwą
“system.exe” i oznaczony tą samą ikoną, co folder
systemowy na karcie pamięci. Próba odczytania zawartości karty na
komputerze PC może spowodować przypadkowe uruchomienie wirusa
Win32.Rays. Obydwie odmiany są wykrywane i zwalczane przez F-Secure
Anti Virus oraz przeznaczony do telefonów komórkowych F-Secure Mobile
Anti Virus.
Wirusy atakują MP3 i konsole do gier
W końcu sierpnia pojawiły się z kolei doniesienia o odtwarzaczu plików
MP3 zawierającym wirusa. Producent urządzenia, firma Creative,
poinformował o przypadkowym wprowadzeniu do sprzedaży niemal 4 tys.
odtwarzaczy z wirusem atakującym system Windows. Problem dotyczył
odtwarzaczy Zen Neeon z pamięcią 5 GB oferowanych w Japonii
– w ich systemie plików znalazł się plik zainfekowany robakiem
pocztowym Wullik.B (znanym także jako Rays.A). Robak ten nie infekuje
jednak komputerów PC, o ile użytkownik nie uruchomi zakażonego pliku
podczas przeglądania pamięci odtwarzacza.
W październiku media poinformowały o niebezpiecznym oprogramowaniu
atakującym konsole Sony Playstation Portable. Narzędzie pozwalające
na przywrócenie wcześniejszej wersji oprogramowania wbudowanego (firmware)
okazało się koniem trojańskim uniemożliwiającym dalsze korzystanie
z urządzenia. Niesławna “poprawka” wydana przez PSP Team
usuwała kilka istotnych plików systemowych z pamięci flash, blokując
ponowne uruchomienie systemu. Wiele źródeł uznało to narzędzie za
pierwszego “wirusa atakującego konsole PSP”. Program ten
jednak nie rozprzestrzenia się w jakikolwiek sposób, a tym samym
zgodnie z definicją firmy F-Secure można go uznać najwyżej za konia
trojańskiego. Bez względu na klasyfikację, mieści się on w ramach
szeroko rozumianego złośliwego oprogramowania. Warto przy tym wspomnieć,
że zgodnie z polityką firmy Sony uruchamianie na konsoli PSP
wszelkiego niedozwolonego kodu powoduje natychmiastowe unieważnienie
gwarancji. Krótko po pojawieniu się pierwszego konia trojańskiego na
konsolę PSP w październiku laboratorium ds. ochrony danych odebrało
doniesienia o pierwszym koniu trojańskim atakującym konsolę
kieszonkową Nintendo DS. Prosty koń trojański pod nazwą DSBrick zastępuje
dane w kluczowych obszarach pamięci, uniemożliwiając uruchomienie urządzenia.
W listopadzie ponownie zrobiło się głośno o firmie Sony, tym
razem za sprawą pakietu rootkit wykrytego na niektórych płytach CD z
muzyką wytwórni Sony BMG. Pakiet rootkit umieszczony został w celu
zabezpieczenia płyt przed kopiowaniem. Ponadto pozwalał niepostrzeżenie
monitorować zachowanie użytkownika za pomocą oprogramowania do
cyfrowego zarządzania prawami autorskimi. Funkcja ta instalowana na
komputerze bez wiedzy użytkownika nie może być w prosty sposób usunięta.
Otwiera to jednocześnie furtkę do systemu dla wirusów (lub innych złośliwych
programów), które mogą wykorzystać pakiet rootkit do ukrycia się.
Wprowadzony na rynek w marcu tego roku skaner BlackLight firmy F-Secure
wykrywa pakiet rootkit w ramach systemu cyfrowego zarządzania prawami
autorskimi firmy Sony oraz wszelkie złośliwe programy, które go
wykorzystują.
Pod koniec listopada firma F-Secure ostrzegła przed wykrytą nową
wersją robaka Sober, która została zakwalifikowana jako groźna. Jest
ona podobna do odmiany Sober Y, wykrytej 16.11.2005 roku. Robak
rozprzestrzenia się pod postacią załączników e-maili, między
innymi podszywa się pod oficjalną korespondencję z departamentu FBI bądź
CIA. Wiadomość e-mail, którą otrzymują użytkownicy w Niemczech
jest napisana w języku niemieckim, w pozostałych krajach w języku
angielskim. Pierwsza wersja robaka Sober została znaleziona w październiku
2003 roku i jak uważają eksperci z firmy F-Secure wszystkie 25 późniejszych
mutacji napisał ten sam autor działający najprawdopodobniej z
terytorium Niemiec. Należy on do starej szkoły hakerów, którzy działali
w celu zyskania sławy, nie zaś z czerpania korzyści finansowych.
|